Rutyna nie zawsze musi być zła. Niektóre czynności, regularnie powtarzane, mogą wnieść bardzo dużo dobrego do naszego życia. Drobnostki, wykonywane każdego dnia w ten sam sposób i o tej samej porze, wchodzą po jakimś czasie w nawyk i stają się dla nas czymś naturalnym, po jakimś czasie działamy po prostu automatycznie. Ważne jest, aby dzięki takim automatyzmom wyrobić w sobie pozytywne nawyki i (jeśli takowe posiadamy) wyprzeć te niekoniecznie dla nas korzystne.
Na początku na pewno nie będzie łatwo, ale każda zmiana wymaga pracy. Ważne, żeby nie robić zbyt wiele naraz, bo dobry nawyk potrzebuje czasu. Trzeba pozostać konsekwentnym, nawet jeśli czasem boli.
W jaki sposób należy podejść do wprowadzenia nawyku do naszego codziennego życia?
Podejmij decyzję.
Wyraźnie określ cel i metodę. Nie używaj półsłówek, nie gdybaj, ważny jest konkretny cel. Dobre określenie to na przykład: Codziennie przed snem nałożę serum pod oczy. Każdego dnia po powrocie z pracy zrobię trzy ćwiczenia z angielskiego. Będę jadła śniadanie zawsze o 7 rano, siedząc przy stole w kuchni. I tak dalej... Ważne, żeby opis nawyku opisywał nie tylko to, co chcemy osiągnąć, ale też porę wykonania tego zadania i ewentualnie wymiar, w jakim chcemy je wykonywać (30 mimut, pięć razy, 50 stron).
Po kolei.
Należy wyrabiać sobie tylko jeden nawyk jednocześnie. W tym wypadku powiedzenie, że co za dużo to niezdrowo, bardzo dobrze się sprawdza. Nawet jeśli nas kusi, żeby zająć się kilkoma nawykami jednocześnie, to musimy się liczyć z tym, że zabraknie nam energii i w efekcie nie osiągniemy niczego.
Koncentracja na nowym nawyku to podstawa, nie przeceniaj siły złych nawyków, ich wyparcie potrzebuje całej Twojej uwagi.
Bez stresu.
Nie należy stawiać sobie zbyt wygórowanych celów. Myśl, że już nigdy nie będę jadła słodyczy, może działać odstraszająco. Łatwiej postanowić nie jeść ich przez 30 dni, ze świadomością, że po tym czasie zawsze można zmienić zdanie. Sęk w tym, czy będęziemy jeszcze tego chcieli :) Trzydzieści dni wystarczy, żeby się lepiej poczuć, ale nie ogranicza tak, jak postanowienie do grobowej deski. Większość nawyków zdążymy w tym czasie polubić i się od nich uzależnić, ponieważ zauważymy ich pozytywne efekty!
Trzeba czasu.
Nowy nawyk zakotwicza się w naszej podświadomości po 3-4 tygodniach. Tyle czasu trzeba, żeby daną czynność zacząć wykonywać automatycznie, bez większego zastanowienia.
Nowy nawyk w miejsce starego.
Jeśli wyrobiliśmy w sobie jakiś nawyk, który nie ma być wykonywany w nieskończoność (np. regularne pisanie pracy magisterskiej, picie drożdży przez trzy miesiące) ważne jest, żeby po jego zakończeniu od razu zastąpić go kolejnym dobrym nawykiem, wykonywanym o tej samej porze. Wtedy łatwiej jest nam się do niego przyzwyczaić i żaden zły nawyk nie wciśnie się na zwolnione miejsce.
I pamiętaj, nie od razu Kraków zbudowano! Trwaj przy swoim zdaniu i walcz ze złymi nawykami, bo tylko one Ciebie ograniczają i nie pozwalają osiągnąć sukcesu.
Moje pierwsze wyzwanie brzmi następująco: Nie będę spała w dzień, a osiągnę to dzięki temu, że każdego dnia tygodnia położę się spać najpóźniej o godzinie 22 i wstanę nie później niż o 5 rano (6 rano w weekendy). Wyjątki dozwolone tylko w przypadku ważnych terminów lub wypadków niezależnych ode mnie. Dziś już "przespałam" start z nowym nawykiem, ale jutro nie zmrużę oka w dzień, niezależnie od tego, jak bardzo będę zmęczona. Dzięki temu bez problemu zasnę wieczorem i mam nadzieję, że znajdę się na dobrej drodze. To początek góry lodowej, ale gdzieś trzeba zacząć :)
Keine Kommentare:
Kommentar veröffentlichen