Freitag, 3. Januar 2014

Jutro nie będzie futro!

Jutro o tej porze będę już w domu. Uczucia mam jak zwykle mieszane, bo z jednej strony tęsknię za moją szarą codziennością, za pracą, za zagraconym mieszkaniem, ale z drugiej strony boli mnie to, że Mama zostanie sama samiutka. Na pewno będzie jej smutno i samotnie, zwłaszcza na początku jak tak nagle zapanuje cisza i pustka. Muszę się przez pierwsze dni czymś mocno zająć, żeby o tym za dużo nie myśleć, bo będzie mi zbyt ciężko.

Niedamsięniedamsięniedamsię!

Po powrocie napiszę o moich noworocznych planach i przedsięwzięciach. Dużo ich wynotowałam i teraz muszę ustalić, co ma priorytet i jest naprawdę istotne, żeby skupić się na tym, co ważne.

Freitag, 27. Dezember 2013

Koniec się zbliża.

Cieszę się, że ten rok już się kończy. Przede mną niestety jeszcze jeden pogrzeb, bo w wigilijną noc zmarł brat Mamy. Dlatego nie jest to dla nas wyłącznie czas radości a i odpoczynek jest taki jakby... niespełna.

Moje pełne nadziei oczekiwanie na 2014 rok wzmaga się i cieszę się niesamowicie, że do końca tego roku zostały już tylko 4 dni.

2014, przybywaj!!!

Montag, 16. Dezember 2013

Zabawne.

Zabawne - tak naprawdę nie mam o czym pisać, ale czuję potrzebę pisania. Napisania. Czegokolwiek. Dlatego znowu tutaj jestem. Jest już środek nocy i dawno powinnam tkwić w łóżku, ale pracuję. Chcę jak najszybciej wyrobić minimum godzin z domu na ten miesiąc, żeby mieć pod koniec tygodnia czas na pakowanie. Znalazłam w końcu prezenty dla męskiej części rodziny (tej trudniejszej), została mi jeszcze frakcja damska ale tutaj na pewno sobie poradzę.
Jutro mam w samym środku dnia termin na czyszczenie ząbków. Wołają już o pomstę do nieba, bo mimo że o nie dbam, to w pracy nie mam jak myć zębów. No i ostatnio zdecydowanie za mocno torturuję je słodyczami. Jak nie zapomnę to zrobię zdjęcie przed i po, żeby stwiedzić, czy taki zabieg jest faktycznie wart swojej ceny (80 euro za godzinę luksusu ;)). Ale dopóki noszę aparat, to przynajmniej raz na 6 miesięcy idę na taki zabieg żeby utrzymać jako taki porządek w zębach.
Mamy poniedziałek a we mnie budzi się motywacja! Nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego, ot tak po prostu się pojawiła i mówi mi, że jutro będzie dobry dzień. Wierzę jej i lecę szorować zęby i spać. A może jeszcze popracuję z pół godzinki...?

Samstag, 14. Dezember 2013

Nihil novi.

Nic wielkiego się nie dzieje. Może to i dobrze? Czekam niecierpliwie na Święta i na wyjazd do Polski. Dobrze jest mieć cokolwiek, na co się czeka.
Myślę o 2013. To nie był dobry rok. Rok pod hasłem chorób, wypadku, śmierci Taty. Nie udało mi się go popchnąć w bardziej optymistycznym kierunku. Dlatego czekam bardzo niecierpliwie na Nowy Rok. Nowy, lepszy! Mam mnóstwo planów (jak zwykle) i postanowień. Wielu spraw nie udało mi się - i już raczej się nie uda - zamknąć w tym roku. Widocznie tak miało być.

Wiem, że tylko ode mnie zależy, czy ten kolejny rok będzie lepszy, szczęśliwszy, po prostu udany. Tylko ja mogę pociągnąć za właściwe sznurki mojego życia. Tylko ja...

Sonntag, 1. Dezember 2013

3 tygodnie, 24 dni

To już trzy tygodnie, od kiedy Taty nie ma z nami. Na zewnątrz sprawiam wrażenie, jakby wszystko było po staremu, jak gdyby się nic wielkiego nie wydarzyło. Ale wewnątrz tkwi mnóstwo myśli. Każdego dnia przed snem przypominam sobie różne wydarzenia - sprzed miesiąca, sprzed pół roku i te z dzieciństwa. I smutno mi...

A odkopałam bloga, bo spróbuję jeszcze raz. Podnoszę się i upadam, dzisiaj się podniosę i spróbuję z planem na adwent. 24 dni, po których (jeśli się postaram), mogę wyjechać z czystym sumieniem do Polski na święta i z lepszym niż zazwyczaj samopoczuciem zacząć nowy rok. Bo na ten 2013 nie mogę już patrzeć...........

Sonntag, 27. Oktober 2013

Non-sens.

Nie, to jednak się nie uda. Jestem do niczego, nie umiem dotrzymać słowa ani wykonać tego, na czym mi zależy. Najchętniej przespałabym całe życie, żeby nie myśleć o tym, czemu nie podołałam i co znowu zawaliłam. Tylko po jakimś czasie zaczynają mnie męczyć sny i wyrzuty sumienia i już nawet sen nie przynosi ukojenia.

Ten blog jednak nie ma sensu i ja cała też nie mam sensu.

Dienstag, 22. Oktober 2013

Dobre nawyki (1)

Rutyna nie zawsze musi być zła. Niektóre czynności, regularnie powtarzane, mogą wnieść bardzo dużo dobrego do naszego życia. Drobnostki, wykonywane każdego dnia w ten sam sposób i o tej samej porze, wchodzą po jakimś czasie w nawyk i stają się dla nas czymś naturalnym, po jakimś czasie działamy po prostu automatycznie. Ważne jest, aby dzięki takim automatyzmom wyrobić w sobie pozytywne nawyki i (jeśli takowe posiadamy) wyprzeć te niekoniecznie dla nas korzystne.

Na początku na pewno nie będzie łatwo, ale każda zmiana wymaga pracy. Ważne, żeby nie robić zbyt wiele naraz, bo dobry nawyk potrzebuje czasu. Trzeba pozostać konsekwentnym, nawet jeśli czasem boli.

W jaki sposób należy podejść do wprowadzenia nawyku do naszego codziennego życia?

Podejmij decyzję.
Wyraźnie określ cel i metodę. Nie używaj półsłówek, nie gdybaj, ważny jest konkretny cel. Dobre określenie to na przykład: Codziennie przed snem nałożę serum pod oczy. Każdego dnia po powrocie z pracy zrobię trzy ćwiczenia z angielskiego. Będę jadła śniadanie zawsze o 7 rano, siedząc przy stole w kuchni. I tak dalej... Ważne, żeby opis nawyku opisywał nie tylko to, co chcemy osiągnąć, ale też porę wykonania tego zadania i ewentualnie wymiar, w jakim chcemy je wykonywać (30 mimut, pięć razy, 50 stron).

Po kolei.
Należy wyrabiać sobie tylko jeden nawyk jednocześnie. W tym wypadku powiedzenie, że co za dużo to niezdrowo, bardzo dobrze się sprawdza. Nawet jeśli nas kusi, żeby zająć się kilkoma nawykami jednocześnie, to musimy się liczyć z tym, że zabraknie nam energii i w efekcie nie osiągniemy niczego.
Koncentracja na nowym nawyku to podstawa, nie przeceniaj siły złych nawyków, ich wyparcie potrzebuje całej Twojej uwagi.

Bez stresu.
Nie należy stawiać sobie zbyt wygórowanych celów. Myśl, że już nigdy nie będę jadła słodyczy, może działać odstraszająco. Łatwiej postanowić nie jeść ich przez 30 dni, ze świadomością, że po tym czasie zawsze można zmienić zdanie. Sęk w tym, czy będęziemy jeszcze tego chcieli :) Trzydzieści dni wystarczy, żeby się lepiej poczuć, ale nie ogranicza tak, jak postanowienie do grobowej deski. Większość nawyków zdążymy w tym czasie polubić i się od nich uzależnić, ponieważ zauważymy ich pozytywne efekty!

Trzeba czasu.
Nowy nawyk zakotwicza się w naszej podświadomości po 3-4 tygodniach. Tyle czasu trzeba, żeby daną czynność zacząć wykonywać automatycznie, bez większego zastanowienia.

Nowy nawyk w miejsce starego.
Jeśli wyrobiliśmy w sobie jakiś nawyk, który nie ma być wykonywany w nieskończoność (np. regularne pisanie pracy magisterskiej, picie drożdży przez trzy miesiące) ważne jest, żeby po jego zakończeniu od razu zastąpić go kolejnym dobrym nawykiem, wykonywanym o tej samej porze. Wtedy łatwiej jest nam się do niego przyzwyczaić i żaden zły nawyk nie wciśnie się na zwolnione miejsce.

I pamiętaj, nie od razu Kraków zbudowano! Trwaj przy swoim zdaniu i walcz ze złymi nawykami, bo tylko one Ciebie ograniczają i nie pozwalają osiągnąć sukcesu.

Moje pierwsze wyzwanie brzmi następująco: Nie będę spała w dzień, a osiągnę to dzięki temu, że każdego dnia tygodnia położę się spać najpóźniej o godzinie 22 i wstanę nie później niż o 5 rano (6 rano w weekendy). Wyjątki dozwolone tylko w przypadku ważnych terminów lub wypadków niezależnych ode mnie. Dziś już "przespałam" start z nowym nawykiem, ale jutro nie zmrużę oka w dzień, niezależnie od tego, jak bardzo będę zmęczona. Dzięki temu bez problemu zasnę wieczorem i mam nadzieję, że znajdę się na dobrej drodze. To początek góry lodowej, ale gdzieś trzeba zacząć :)